Recepta na sukces

Po kilku zmianach zdań, zdecydowaliśmy, że ten początek listopada spędzimy nie w Ospie czy na Kalymnos, ale na naszej kochanej Jurze!

_DSC0217.JPG
Jesienne klimaty 

Pogoda nie rozpieszczała, przez pół wyjazdu (czyli 2 dni) było jeszcze nawet ładnie i świeciło słoneczko, o tyle 2 ostatnie dni w okolicach Podlesic zaległa tak gęsta mgła, że ciężko było nawet trafić pod Lechfora w Rzędkowicach.

W przeciwieństwie do mojej partnerki, która wybierała w zasadzie same długie drogi, ja postanowiłem znaleźć skałki, których długość nie przekracza 10 metrów, bo przy tak niskiej temperaturze była szansa, że zdążę dojść do stanowiska zanim odpadną mi z zimna palce u rąk i nóg. (Co prawda zrobiłem jedną dłuższą, ale był to wyjątek, bo Supernova na Suchym Połciu, mimo iż w opinii publicznej uchodzi raczej za VI.4+/5 z dopiskiem soft, to jednak górny boulder skutecznie odpierał moje ataki przez ostatnie 2 sezony)

I właśnie w ten sposób, szukając krótkich, fajnych, przewieszonych dróg trafiliśmy na Wampirka w Dolinie Wiercicy.

DSC_0816
Na zdjęciu oprócz najlepszej do rozgrzewania listewki Jury widać połowę wysokości Wampirka 

Wybór zdawał się świetny, bo nie dość że skałka dosyć niska, to miała jeszcze kilka plusów:

  1. Chwytaki nie wydawały się takie małe
  2. Przeważały krawądki a nie nieprzyjemne dziurki (co prawda część z nich była ulepiona, ale było to praktycznie niezauważalne 😀 )
  3. Drogi zaczynały się w zasadzie od VI.5, więc nie było miękkiej gry w stylu ‚eeee, może najpierw zrobię te łatwiejsze, żeby poczuć skałkę’

Naturalne więc było, że drogi mają raczej boulderowy charakter, a w zasadzie dwu–boulderowy, bo po środku wysokości ściany przez całą jej szerokość biegnie półka, na której można zrelaksować się prawie jak w hotelu Poziom 511.

511
Dla zobrazowania jak dobry jest to chwyt, to jest własnie hotel Poziom 511

 

Przechodząc do  meritum, trochę sam siebie zaskoczyłem, bo w ciągu dwóch dni udało mi się pokonać dwie drogi wyceniane na VI.5+Nieustraszony Pogromca Wampirów‚, który w tym sezonie wśród warszawskich wspinaczy przeżywał swoje 5 minut sławy, oraz biegnącą tuż obok ‚Transylwanię‚.  Obydwie drogi były dla mnie podobnie trudne, z tym że na ‚Nieustraszonym’ więcej problemów sprawiła mi góra, a na ‚Transylwanii’ dół.

A jaka jest ta recepta na sukces?

Przede wszystkim cierpliwy asekurant, który nie buntuje się, kiedy oddajesz już swoją dwudziestą ‚ostatnią wstawkę i jak mi się nie uda to już idziemy!’

Kawa – po wypiciu naparu mocy od razu mi się dogięło i zrobiłem

DSC_0874
Eliksir mocy

Techno albo rap– trzeba się tylko upewnić, czy nie przeszkadza to pozostałym użytkownikom skałki. U nas akurat nie było takiego problemu, bo byliśmy całkowicie sami. I okazało się, że Kendrick wraz ze swoimi dokonaniami muzycznymi pasuje idealnie do krótkich, boulderowych dróg

humble.PNG

No i jeszcze odpowiednia strategia. Żeby wspinać się przy tan niesprzyjających warunkach jak 4 stopnie i mgła najlepszym rozwiązaniem jest układ, że najpierw wspina się jedna osoba, a później jak będzie miała już dość, to dopiero druga. W ten sposób może przerwy między wstawkami nie są długie, ale wspinacz nie ma okazji żeby się wychłodzić, przy okazji asekurowania swojego partnera.

 

I nagroda dla wytrwałych, którzy aż tutaj dotarli- film z dolnego balda na ‚Nieustraszonym…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s